PoradnikSterowanieWygodaPatch 18.18 min

Czy da się grać w TFT padem? Szczera odpowiedź

Zaktualizowano · Zespół OS FIGHT TACTICS

Pad leży na stoliku, Mac stoi naprzeciwko, a pytanie zadaje się samo: czy da się w tym zagrać w Teamfight Tactics? Parowanie zajmuje dziesięć sekund, macOS melduje pada jako połączonego, spusty reagują w ustawieniach systemu. Potem startuje mecz i nie dzieje się zupełnie nic. Żadna gałka niczego nie rusza, żaden przycisk niczego nie kupuje. To nie brak sterownika ani ukryta opcja: to gra, która po prostu nie wie, czym jest pad.

Krótka odpowiedź: TFT nie czyta padów

Teamfight Tactics nigdy nie miało obsługi padów, w żadnej ze swoich wersji. To nie jest specyfika Maca ani ograniczenie jakiejkolwiek warstwy pośredniej: dotyczy tak samo klienta PC, jak wersji mobilnej. Gra słucha dwóch rzeczy i tylko dwóch.

  • Kursora, który klika, na komputerze: wyceluj w kartę, wyceluj w pole, naciśnij.
  • Palca, który dotyka, na telefonie i tablecie: dokładnie ten sam gest, bez kursora po drodze.
  • Nic więcej. Klawisz na klawiaturze to tylko skrót do jednego z tych dwóch gestów, a nie trzeci język sterowania.
  • Żaden element interfejsu nie reaguje na gałkę, krzyżak ani spust, bo żaden nie został pod nie narysowany.

Trzeba to powiedzieć wprost, bo połowa stron o tym temacie pozwala mieć nadzieję na coś innego: żadna sztuczka nie sprawi, że w TFT pojawi się obsługa pada. Istnieją za to nakładki tłumaczące pada na kliknięcia. To coś zupełnie innego i właśnie tam rozmowa robi się ciekawa.

Mac widzi pada, gra go nie widzi

Stąd całe nieporozumienie. macOS od lat świetnie radzi sobie z padami: Xbox, DualSense czy kontroler MFi paruje się w ustawieniach Bluetooth jak słuchawki, sam się aktualizuje i działa w grach, które go oczekują. System robi więc swoje bez zarzutu. Po prostu przekazuje zdarzenia z pada, a po drugiej stronie nikt ich nie słucha.

  • Pad podłączony do Maca to urządzenie rozpoznane przez system, widoczne w ustawieniach Bluetooth i możliwe do sprawdzenia jeszcze przed uruchomieniem gry.
  • Gra przystosowana do pada reaguje natychmiast, bez żadnej konfiguracji. To dowód, że sprzęt nie jest winny, kiedy TFT stoi w miejscu.
  • Po stronie Androida zasada jest identyczna: system rozpoznaje pada, a każda aplikacja osobno decyduje, czy coś z nim zrobi. TFT nie robi.
  • Zapalona dioda nie dowodzi zatem niczego o grze. Dowodzi, że pad mówi, a nie że ktoś go słucha.

Cztery gesty, których pad nie umie wykonać

Zostaje pytanie właściwe, to samo, które tłumaczy, dlaczego Riot nigdy nie dodał tej obsługi, choć w innych swoich grach ją oferuje: auto-battler opiera się gałce z samej konstrukcji. Wystarczy przejrzeć, czego naprawdę wymaga faza przygotowania.

  1. 1Przeciągnięcie jednostki z ławki na planszę. To nie naciśnięcie, tylko ciągła trasa między dwoma precyzyjnymi punktami, przytrzymana od początku do końca. Przycisk wysyła naciśnięcie, nigdy trasę.
  2. 2Wycelowanie w jedno pole z dwudziestu ośmiu. Cztery rzędy po siedem heksów, na ekranie często bardzo ciasnych, gdzie pomyłka o jedno pole zmienia wynik walki. Gałka pcha kursor z bezwładnością, nie siada na celu.
  3. 3Zakupy w sklepie, którego zawartość zmienia się przy każdym przerolowaniu. Pięć slotów nie trzyma nic stałego, więc żadnego przycisku nie da się raz na zawsze przypisać do konkretnej postaci.
  4. 4Poruszanie się na karuzeli. Wskazujesz upatrzony przedmiot, a postać do niego biegnie: znowu wskazywanie, w dodatku ruchomego celu, o który walczy siedmiu innych graczy.

Do tego dochodzi zegar: faza przygotowania trwa kilka sekund, a w tym czasie trzeba przerolować, kupić, postawić, przestawić, czasem sprzedać. Wskazywanie jest do tego najszybszym sposobem sterowania. Gałka najwolniejszym, bo każe przejechać przez ekran do każdego celu zamiast skoczyć na niego wprost. Rozpisanie rund i dostępnego czasu znajdziesz w naszym artykule o etapach i rundach meczu.

Zamiana pada na dotyk i miejsca, w których pęka

Niektóre uniwersalne środowiska Androida proponują zamianę pada na gesty dotykowe: przycisk staje się stuknięciem w stałym punkcie ekranu, gałka symulowanym kursorem. W mobilnej strzelance, gdzie lewa ręka biegnie, a prawa celuje, takie tłumaczenie mniej więcej się trzyma. W grze, której istotą jest chwycić coś i odłożyć gdzie indziej, rozpada się natychmiast, i zawsze w tych samych miejscach.

  • Przeciągnij i upuść nie ma czystego odpowiednika. Trzeba by symulować przytrzymane naciśnięcie, potem przesunięcie, potem puszczenie, gałką, której prędkość nie odpowiada niczemu, czego gra oczekuje.
  • Cele się przesuwają. Znacznik postawiony na trzeciej karcie sklepu wskazuje pozycję, a nie postać: po kolejnym przerolowaniu kupi coś innego.
  • Precyzji brakuje dokładnie tam, gdzie liczy się najbardziej. Dwa sąsiednie heksy dzieli kilka pikseli na ekranie laptopa, a kursor prowadzony gałką takiej rozdzielczości nie ma.
  • Zysk na wygodzie jest zerowy. Gest bezpośredni zamienia się na wolniejszy pośredni, czyli odwrotnie do celu. Pełny bilans takich uniwersalnych środowisk jest w naszym artykule o emulatorach Androida.

Klawiatura i myszka robią to, czego oczekiwano od pada

Potrzeba stojąca za pytaniem o pada jest prawie zawsze ta sama: przestać stukać w ekran, mieć fizyczne skróty, zająć obie ręce czymś sensownym. Klawiatura odpowiada na to lepiej, a przy okazji jest to układ, z którego gracze PC korzystają od zawsze.

  • Lewa ręka na klawiaturze: przerolowanie sklepu i dokupienie doświadczenia stają się odruchem, bez ruszania kursorem.
  • Prawa ręka na myszce albo gładziku: kupowanie, stawianie i sprzedawanie zostają wskazywaniem, czyli najszybszym gestem do tych czynności.
  • Fizyczne klawisze dają tę namacalność, której szukano w padzie, bez dziedziczenia jego problemów z celowaniem.
  • Nic do oduczenia, jeśli przychodzisz z klienta PC: domyślne klawisze i edytor mapowania opisaliśmy w artykule o graniu w TFT na klawiaturze na Macu.

A jeśli naprawdę chodziło o kanapę?

Bardzo często pad nie jest potrzebny sam w sobie: jest potrzebny, bo chce się grać z dala od biurka, z wyciągniętymi nogami i bez stołu. Ta potrzeba ma odpowiedzi, tyle że nie prowadzą przez pada.

  • Bezprzewodowa klawiatura i mała myszka na podkładce na kolana kosztują mniej niż pad i działają od razu.
  • Laptop na kolanach nadal jest najprostszym układem: w TFT gra się siedząc, bez gwałtownych ruchów, a do zwykłego meczu gładzik w zupełności wystarcza.
  • Zewnętrzny monitor albo telewizor po HDMI pozwala odsunąć się z klawiaturą na kolanach. Nic w grze nie każe siedzieć pół metra od matrycy.
  • Mecz trwa od pół godziny do czterdziestu minut, więc zasilanie waży więcej niż sposób sterowania: ile naprawdę zjada jedna sesja, zmierzyliśmy w artykule o czasie pracy na baterii podczas meczu.

Kontekst od patcha 18.1

Jedno przypomnienie na koniec, bo zmienia sposób, w jaki gra w ogóle trafia na Maca. Od patcha 18.1, tego, który otwiera Set 18, przenosząc Teamfight Tactics z własnego silnika Riot na Unreal Engine, macOS nie jest już wspierany: ani wsparcia, ani poprawek. Riot przedstawia to wycofanie jako tymczasowe i mówi, że pracuje nad obsługą systemu w przyszłej aktualizacji, bez podania daty. Ten sam patch odciął starsze urządzenia z Androidem i iOS o najmniejszej pamięci, a żadne konto nie zostało zresetowane ani usunięte: postępy, ranga i zakupy pozostają przy koncie Riot. Szczegóły są w naszym artykule o wycofaniu wsparcia dla macOS.

Android natomiast pozostaje wspierany i to oficjalny klient Android uruchamia grę na Macu z Apple Silicon, wewnątrz OSFT Launcher. W sprawie pada nic to nie zmienia: klient Android czyta pada dokładnie tak samo słabo jak klient PC. Zmienia się co innego: sterowanie przychodzi z klawiatury i myszki, a nie z dotknięć szkła.

W czterech zdaniach

  • TFT nie obsługuje żadnego pada na żadnej platformie: nie ma ustawienia, którego trzeba szukać.
  • Twój Mac mimo to rozpoznaje pada bez trudu. Sprzęt nigdy nie jest winny.
  • W auto-battlerze gra się przeciąganiem i precyzyjnym celowaniem, a gałka oba te gesty pogarsza, zamiast poprawiać.
  • Klawiatura z myszką dają szukaną wygodę, a bezprzewodowa klawiatura rozwiązuje sprawę kanapy lepiej niż pad.

Czy da się grać w Teamfight Tactics padem?

Nie. Teamfight Tactics nie obsługuje żadnego pada, ani w kliencie PC, ani w wersji mobilnej. Gra słucha tylko dwóch rzeczy: kursora, który klika, albo palca, który dotyka. Żadna gałka, krzyżak czy spust nie ma przypisanej akcji w interfejsie, więc żadne ustawienie nie włączy obsługi, której nigdy nie zbudowano. Same klawisze klawiatury są tylko skrótem do kliknięcia, a nie dodatkowym sposobem sterowania.

Pad jest podłączony do Maca, dlaczego nic nie robi w grze?

Bo podłączenie i obsługa to dwie różne rzeczy. macOS rozpoznaje pady Xbox, DualSense i MFi jak każde inne urządzenie Bluetooth i poprawnie przekazuje naciśnięcia. Ale każda gra osobno decyduje, czy tych zdarzeń słucha, a Teamfight Tactics ich nie słucha. Zapalona dioda dowodzi, że pad mówi, a nie że gra go słyszy. Na Androidzie działa to tak samo: system rozpoznaje urządzenie, a aplikacja wybiera, czy je wykorzysta.

Dlaczego TFT nie ma obsługi pada, skoro inne gry ją mają?

Bo jego gesty się nie przekładają. Faza przygotowania każe przeciągnąć jednostkę z ławki na planszę, czyli pokonać ciągłą, przytrzymaną trasę między dwoma punktami, potem wycelować w jeden heks spośród dwudziestu ośmiu ciasno ułożonych pól, a potem kupić w sklepie, którego zawartość zmienia się przy każdym przerolowaniu. Przycisk wysyła naciśnięcie, nigdy trasę, a gałka przesuwa kursor z bezwładnością zamiast usiąść na celu. Dodaj do tego, że wszystko musi zmieścić się w kilku sekundach na rundę, a wskazywanie pozostaje najszybszym możliwym sterowaniem.

Czy nakładki zamieniające pada na dotyk działają w TFT?

Słabo, i zawsze w tych samych miejscach. Takie warstwy zamieniają przycisk w stuknięcie w stałym punkcie ekranu, a gałkę w symulowany kursor. Przeciągnij i upuść nie ma czystego odpowiednika, bo trzeba by symulować przytrzymane naciśnięcie, potem przesunięcie, potem puszczenie. Znacznik postawiony na karcie sklepu wskazuje pozycję, a nie postać, więc po kolejnym przerolowaniu kupi coś innego. A dwa sąsiednie heksy dzieli kilka pikseli, czyli precyzja, której kursor prowadzony gałką nie osiąga.

Jak najlepiej grać w TFT na Macu z kanapy?

Bezprzewodowa klawiatura i mała myszka na podkładce na kolana albo po prostu laptop na kolanach. W grę gra się siedząc, bez gwałtownych ruchów, a do zwykłego meczu gładzik w zupełności wystarcza. Jeśli chcesz odsunąć się dalej, świetnie sprawdza się zewnętrzny monitor albo telewizor po HDMI z klawiaturą na kolanach. Pełny mecz trwa od pół godziny do czterdziestu minut, więc lepiej zaplanować zasilanie niż liczyć na pada, który i tak nie zostanie odczytany.

Czy TFT jest jeszcze wspierane na macOS i czy to wpływa na sterowanie?

Od patcha 18.1, który otwiera Set 18 i przenosi Teamfight Tactics z własnego silnika Riot na Unreal Engine, macOS nie jest już wspierany: ani wsparcia, ani poprawek. Riot przedstawia to wycofanie jako tymczasowe i mówi, że pracuje nad obsługą systemu w przyszłej aktualizacji, nie podając daty. Ten sam patch odciął starsze urządzenia z Androidem i iOS o najmniejszej pamięci, a żadne konto nie zostało zresetowane ani usunięte. Android pozostaje wspierany i to właśnie ten klient uruchamia dziś grę na Macu z Apple Silicon. Dla sterowania nic to nie zmienia w sprawie pada, którego nigdzie się nie odczytuje, ale pozwala grać na klawiaturze i myszce zamiast stukać w szkło.