KontoBezpieczeństwoPatch 18.1Apple Silicon8 min

Czy za granie w TFT na Macu można dostać bana?

Zaktualizowano · Zespół OS FIGHT TACTICS

Pytanie wraca za każdym razem, gdy gracz odkrywa, że Teamfight Tactics da się uruchomić na Macu z Apple Silicon: czy ryzykuję konto? Obawa jest uzasadniona, jest nawet zdrowa, i zasługuje na coś więcej niż rzucone bez wyjaśnienia nie. Poniżej więc to, co Riot faktycznie karze, to, co należy wyłącznie do anticheata klienta pecetowego, dlaczego wersji na Androida nie ocenia się tą samą miarą, i gdzie dokładnie przebiega granica między wygodą gry a automatyzacją. Jedno zastrzeżenie na wstępie: nie mówimy w imieniu Riot i nikt nie da gwarancji na konto, które do niego nie należy. To, co możemy zrobić, to opisać dokładnie, co uruchamia launcher i w co celują zasady.

Skąd bierze się ten strach: Vanguard i świat Windowsa

Na pececie Teamfight Tactics jest rozprowadzane wewnątrz League of Legends, całości pilnowanej przez Vanguard, anticheata Riot. Vanguard siedzi bardzo nisko w systemie, odmawia startu na maszynie, którą uzna za naruszoną, i to on sprawia, że warstwy zgodności pokroju Whisky czy Wine nic tu nie dają. Z tej rzeczywistości wyrosło proste przekonanie, powtarzane wszędzie: uruchom TFT gdzie indziej niż na prawdziwym pececie, a zostaniesz namierzony.

To przekonanie dobrze opisuje świat Windowsa i bardzo źle sytuację na Macu. Od patcha 18.1, który przy otwarciu Setu 18 przeniósł TFT na Unreal Engine, macOS nie jest już wspierany: ani wsparcia, ani poprawek. Riot przedstawia to wycofanie jako tymczasowe i mówi, że pracuje nad objęciem systemu wsparciem w przyszłej aktualizacji, bez podanej daty. Nie istnieje więc już żaden klient desktopowy na Maca: nie ma czego instalować ani czego obchodzić. To, co dziś działa na Macu, to gra z Androida, a to zupełnie inne pole. Samo wycofanie opisaliśmy w artykule o macOS usuniętym w patchu 18.1.

Riot karze zachowanie, nie sprzęt

Zasady Riot opisują to, co robi gracz, i idą za kontem, a nie za komputerem. Główne rodziny naruszeń są znane i wyglądają podobnie w kolejnych grach.

  • Automatyzacja: skrypty, boty i makra, które grają za ciebie albo łączą akcje bez twojego udziału.
  • Współdzielenie konta i boosting: przekazanie danych logowania komuś innemu albo wbijanie rangi cudzymi rękami.
  • Kupno i sprzedaż kont, które pozostają własnością Riot i nie podlegają odsprzedaży.
  • Sabotowanie gry: powtarzane wyjścia, celowa bierność, zachowania obliczone na psucie gry innym.
  • Obraźliwe wiadomości i nicki, obsługiwane przez te same mechanizmy kar.

Żadna z tych pięciu linii nie mówi o sprzęcie, i to jest sedno całego artykułu. Karę wyzwala rozpoznawalne zachowanie na koncie, a nie logo na ekranie, przed którym siedzisz. Gracz, który rozgrywa dokładnie tę samą partię z telefonu, z peceta albo z Maca, generuje po stronie serwera dokładnie te same dane, czy gra na EUNE, czy gdziekolwiek indziej.

Dlaczego klienta na Androida nie ocenia się jak pecetowego

Mobilna wersja Teamfight Tactics powstała po to, żeby instalować się na ogromnym parku urządzeń, od budżetowego telefonu po tablet, na wersjach Androida i nakładkach producentów, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Nie jest zbudowana wokół anticheata na poziomie systemu, jak klient windowsowy: nie mogłaby być, i właśnie dlatego intuicja wyrobiona na Vanguardzie tak słabo się tu przekłada.

To, co uruchamia launcher, to prawdziwy androidowy klient TFT, niemodyfikowany, zainstalowany z prawdziwego Google Play na twoim własnym koncie Google. Nie ma tu domowej wersji gry, podmienionego pliku ani warstwy wciskającej się w rozgrywkę. To, co gra wysyła do Riot, wysyła tak samo jak z telefonu. Nasze zestawienie emulatorów Androida dla TFT na Macu rozkłada na części różnicę techniczną między tym podejściem a zwykłym emulatorem.

Granica: jeden gest, jedna akcja

Zostaje pytanie, które niepokoi najbardziej, i słusznie: klawiatura. Czy granie w grę dotykową na klawiszach liczy się jako oszustwo? Użyteczna zasada mieści się w dwóch linijkach i dotyczy każdego udogodnienia.

  • Klawisz, który wywołuje jedno dotknięcie w miejscu, gdzie palec dotknąłby ekranu, to urządzenie wejściowe, dokładnie jak mysz. Jeden gest, jedna akcja.
  • Klawisz, który odpala sekwencję, sam kupuje jednostkę, kolejkuje partie albo klika szybciej niż człowiek, to automatyzacja, i to właśnie w nią celują zasady.

Mapowanie klawiszy w launcherze należy do pierwszego przypadku: zamienia klawisz w dotknięcie, jeden do jednego, nie decydując niczego za ciebie. Dlatego też nigdy nie zrobi z ciebie lepszego gracza niż pecetowiec na klawiaturze, stawia cię tylko na tym samym poziomie wygody. Jak działa edytor klawiszy, opisaliśmy w poradniku o grze w TFT na klawiaturze na Macu. A jeśli kiedyś przyłapiesz się na szukaniu narzędzia, które rozegra rundę za ciebie, zmieniłeś kategorię, niezależnie od sprzętu.

Prawdziwe ryzyko leży gdzie indziej: paczki spoza Google Play

Jeśli z całego tematu trzeba zapamiętać jedno konkretne zagrożenie, to właśnie to. Szukanie pliku instalacyjnego TFT na stronie trzeciej, żeby przyspieszyć, wrócić do starszej wersji albo obejść brak dostępności, oznacza uruchamianie gry, za którą nikt nie ręczy. Zmodyfikowany klient to dokładnie to, co systemy Riot mają wykrywać, a przy okazji to nieznana aplikacja działająca z twoimi danymi logowania.

Dlatego tryb Pełny instaluje grę z prawdziwego Google Play: każda wersja jest tą wydaną przez Riot, podpisaną i aktualną. Dokładną drogę patcha rozrysowaliśmy w artykule o aktualizacji TFT na Macu. Zasada mieści się w jednej linijce: gra pochodzi ze sklepu Play, nigdy skądinąd.

Trzy praktyki, które naprawdę kosztują konto

Żadna nie ma nic wspólnego z Makiem, a jednak to one stoją za większością graczy, którzy tracą dostęp do konta.

  1. 1Pożyczanie danych logowania, choćby zaufanemu znajomemu i choćby na jeden wieczór. Współdzielenie konta jest zabronione, a przy okazji to brama wejściowa połowy kradzionych kont.
  2. 2Płacenie komuś za wbicie rangi albo wbijanie cudzej. Boosting traktuje się jak manipulowanie rankingiem i dotyka obu zamieszanych kont.
  3. 3Kupowanie gotowego, wbitego konta. Nigdy nie będzie twoje, nikt nie odzyskuje kupionego konta, a poprzedni właściciel zachowuje wszystkie środki, by je odebrać.

Te trzy mylą się ludziom z kwestią sprzętu, choć chodzi o tożsamości. Różnicę między kontem Google ze sklepu Play, kontem Riot niosącym postępy a kluczem licencyjnym przypisanym do Maca rozplątaliśmy w artykule o dwóch kontach TFT na jednym Macu.

Czego patch 18.1 nie zrobił: nie skasował kont

Warto to powtórzyć, bo plotka wraca przy każdej dużej migracji: wycofanie macOS niczego nie zresetowało ani nie skasowało. Postępy, ranga, kolekcja i zakupy pozostały przypisane do konta Riot, na serwerach Riot. Gracze na Macu zmienili drogę dojścia do gry, a nie konto, i odnajdują je nietknięte przez wersję na Androida. Riot wycofał wsparcie dla systemu operacyjnego, a nie prawo do gry.

Gdy konto zostaje ograniczone, rozmówcą jest Riot

Ostatnia rzecz, powiedziana wprost: ograniczenie konta załatwia się ze wsparciem Riot, nigdy z nami. Nie mamy dostępu do kont Riot, żadnego wglądu w te decyzje ani sposobu, by na nie wpłynąć. Nasze wsparcie odpowiada za launcher: instalacja, licencja, wydajność, ustawienia. Reszta ma tylko jeden użyteczny adres, adres Riot, wraz z dokładnym opisem tego, co robiłeś w danym momencie.

Czy można dostać bana w TFT za granie na Macu przez launcher?

Kary nie wyzwala sprzęt, tylko zachowanie na koncie: automatyzacja, udostępnianie danych logowania, boosting, kupno konta, sabotowanie gry. Launcher uruchamia oficjalnego androidowego klienta Teamfight Tactics, niemodyfikowanego, zainstalowanego z prawdziwego Google Play, i niczego nie dokłada do rozgrywki. Mimo to nikt nie da gwarancji na konto, które do niego nie należy: zasady są zasadami Riot, a liczy się sposób, w jaki grasz.

Czy mapowanie klawiszy jest uznawane za oszustwo?

Granica jest prosta. Klawisz wywołujący jedno dotknięcie w miejscu, w którym palec dotknąłby ekranu, to urządzenie wejściowe, tak samo jak mysz. Klawisz, który łączy kilka akcji, sam kupuje albo klika szybciej niż człowiek, to automatyzacja, i to w nią celują zasady. Mapowanie w launcherze zamienia klawisz w dotknięcie, jeden do jednego, nie decydując niczego za ciebie.

Dlaczego Vanguard blokuje warstwy zgodności na pececie, a nie grę z Androida?

Vanguard to anticheat klienta pecetowego na Windows, dostarczany razem z League of Legends, i siedzi bardzo nisko w systemie. To przez niego warstwy zgodności takie jak Whisky czy Wine nie działają. Klient androidowy to zupełnie inne oprogramowanie, pomyślane tak, by instalować się na ogromnym parku urządzeń, i nie jest zbudowany wokół tego rodzaju anticheata. Intuicja wyrobiona na kliencie pecetowym nie przekłada się tu wprost.

TFT nie wspiera już macOS: czy granie mimo to jest zabronione?

Nie, to dwie różne sprawy. Od patcha 18.1, który przy otwarciu Setu 18 przeniósł grę na Unreal Engine, macOS nie jest już wspierany przez Teamfight Tactics: ani wsparcia, ani poprawek, i żadnego klienta desktopowego na Maca. Riot przedstawia to wycofanie jako tymczasowe i mówi, że pracuje nad objęciem systemu wsparciem w przyszłej aktualizacji, bez podanej daty. Zdjęcie wsparcia dla systemu operacyjnego nie zabrania grać: wersja na Androida pozostaje w pełni wspierana i to ona działa na Macu z Apple Silicon.

Czy należy unikać pobierania TFT spoza sklepu Play?

Tak, i to jedyne konkretne ryzyko w całym temacie. Plik instalacyjny wzięty ze strony trzeciej może być zmodyfikowanym klientem: dokładnie to wykrywają systemy Riot, a do tego jest to nieznana aplikacja, której powierzasz swoje dane logowania. W trybie Pełnym gra instaluje się z prawdziwego Google Play, więc w wersji wydanej przez Riot, podpisanej i aktualnej.

Moje konto zostało ograniczone, co możecie zrobić?

Z samym kontem nic, i lepiej powiedzieć to wprost. Konta Riot należą do Riot: nie mamy do nich dostępu ani wglądu w podejmowane decyzje. Droga prowadzi przez wsparcie Riot, z dokładnym wyjaśnieniem, co robiłeś. Nasze wsparcie pozostaje do dyspozycji we wszystkim, co dotyczy launchera: instalacja, licencja, wydajność, ustawienia.